Konserwacja znalezisk - Blog

Konserwacja znalezisk - Blog

09 grudnia 2013

Elektroliza

Wyróżniam dwa rodzaje elektrolizy: 
- do dużych znalezisk (np. kule armatnie) 
- małych znalezisk – monety, guziki, odznaki, klamry, itp.


Elektroliza dużych znalezisk – tu używam prostownika do ładowania akumulatorów. 


Elektroliza małych znalezisk – używam ładowarki telefonicznej.

Przygotowanie ładowarki, to umieszczenie na końcach kabelków tak zwanych krokodylków.

Podczas wielokrotnych elektroliz wydzielająca się sól powoduje korozję styków, co może zakłócać przepływ prądu. 
Tu znalazłem sposób na przedłużenie żywotności i pozbycia się ciągłego przecierania styków. Miejsce połączenia krokodylka z kabelkiem pokrywam masą kleju epoksydowego (to klej dwuskładnikowy), to samo dla elektrody, która ulegać będzie rozpuszczeniu,  jak na zdjęciach poniżej.

Do kilku monet można wykorzystać też metodę jak na zdjęciu poniżej.

oraz przykład monet miedzianych, mosiężnych i aluminiowych przed i po elektrolizie na zdjęciu poniżej.

2 komentarze:

  1. Witam. Pogratulować świetnie wykonanego bloga i przy okazji chciałbym się zapytać o kilka rzeczy. Pierwsze pytanie dotyczy monet z miedzioniklu które po elektrolizie nabierają koloru miedzi więc jak Pan sobie z tymi monetami radzi? Drugie moje pytanie dotyczy monet aluminiowych. U Pana po elektrolizie nie widać żadnych zabrudzeń na tych monetach natomiast u mnie są drobne przebarwienia koloru grafitowego. Czy z tym można sobie jakoś poradzić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to czytałem to mnie po prostu jasny szlag trafia, zniszczyłeś większość z prezentowanych zabytków, papierem ściernym po monetach, jakiś pop... ny jesteś. Nie znam się na monetach zupełnie, więc nie wiem, czy to jakieś cenne egzemplarze, znaczy nawet jeśli to już nie są, dzięki temu genialnemu czyszczeniu, ale skończ z tą totalną destrukcją. Elektroliza monet wymaga lat doświadczenia i wykształcenia w tej dziedzinie, a że nie masz o tym zielonego pojęcia pokazuje że patynę szlachetną zdzierasz. To jest kuria jakiś nieśmieszny żart. Monety jak się nie jest konserwatorem tylko delikatnie pędzelkiem opłukać w wodzie destylowanej i woskiem mikrokrystalicznym w benzynie ekstrakcyjnej, nic więcej. Wosk nieco wyhamuje niszczenie, a przy dobrych warunkach przechowywania całkiem zahamuje niszczenie. To wystarczy. Żelazne przedmioty o niskiej wartości można samemu ogarniać, ale to też nie jest takie, proste, kilka porządnych opracowań trzeba przeczytać. Na początek B. Miazga, zabytek archeologiczny jako źródło informacji o przeszłości, sporo tam jest poświęcone konserwacji, o elektrolizie najkrócej jest w wycinku przeglądu archeologicznego, 1959, mianowicie zagadnienie konserwacji zabytków metalowych na terenie Wielkiej Brytanii, to dostępne w necie. Poza tym polecam J. Sękowski Konserwacja broni białej z elementami bronioznawstwa, tylko tu trzeba uważać, bo gość kable pomylił, anodę z katodą, ale reszta książki jest ok. Dużo jest dostępnych opracowań na ten temat i każde mówi co innego i praktyka mówi co innego niż ten pan napisał w kwestii podłączenia, dlatego ostrzegam. I żadnych papierów ściernych, drobna szczotka stalowa (nie żadna miedziana, z ww. publikacji dowiesz się czemu) tylko. Poza tym wyżej pokazane przedmioty są niedoczyszczone, gwarantuję nawrót korozji w 5-10lat góra, domyślam się że nie były oczyszczone z NaOH przez gotowanie/moczenia w wodzie destylowanej, o ile w soli robione nie były, a to jest karygodne. Konserwowany przedmiot powinien być całkowicie oczyszczony z korozji jeśli to możliwe, w porach i tak zostają niewidoczne drobiny, szczególnie silnie skorodowanych przedmiotów, niestety, po to m.in. tanina. Nie po to, żeby niedoczyszczać i walić na rdzę. Zastanów się nad tym, co ty odwalasz.

    OdpowiedzUsuń